Gwałtownie rośnie liczba Niebieskich Kart. To efekt filmu Wojciecha Smarzowskiego. I dobrze, gdy karty dotyczą faktycznych sprawców przemocy domowej. Problem w tym, że kobiety notorycznie nadużywają tej procedury, która zamiast do obrony, służy im do ataku w rozstaniowych wojnach. Bo to najprostszy sposób, żeby przykleić nieprzemocowemu facetowi łatkę domowego kata, zniszczyć mu reputację, narobić wstydu w miejscu pracy, upokorzyć przed rodziną. I zmusić do uległości, przyjęcia niegodnych warunków rozwodu, pokazać w oczach sędziego jako bydlaka, któremu trzeba przysolić wysokie alimenty, ograniczyć kontakty z dziećmi, podzielić majątek z korzyścią dla żony.
W Polsce notuje się wyraźny wzrost liczby Niebieskich Kart – informuje Onet – W samej Warszawie jeszcze w 2023 r. zarejestrowano 2781 takich przypadków, podczas gdy w 2025 r. liczba ta wyniosła już 4052. Największy skok nastąpił jesienią, co Joanna Gzyra-Iskandar, rzeczniczka fundacji Feminotekia wiąże z premierą filmu „Dom dobry”Wojciecha Smarzowskiego, który poruszył temat przemocy domowej i skłonił wiele kobiet do szukania pomocy. Produkcja stała się impulsem do rozmów o przemocy i przełamywania milczenia, co przełożyło się na większą liczbę telefonów na linię wsparcia. Wedle ustaleń portalu, że zgłoszeń przemocy fizycznej jest mniej, natomiast rośnie liczba przypadków przemocy psychicznej. Zdaniem Gzyry Iskandar to nie tyle zmiana w zachowaniach sprawców, ile zmiana świadomości społecznej.
– Wciąż kojarzymy przemoc domową przede wszystkim z biciem, ale coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że przemoc ma różne formy — psychiczną, seksualną, ekonomiczną – wyjaśnia.
W tekście Onetu nie słowa o tym, że kobiety notorycznie nadużywają procedury Niebieskiej Karty. I zamiast do obrony przed przemocą domową, służy im do ataku w rozwodowej wojnie. W jakim procencie kobiety zakładają karty nieprzemocowym mężczyznom? Tego, jak dotąd nikt nie badał. Za to całkiem niedawno ukazał się raport dr. Filipa Manikowskiego z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, który przeanalizował 190 spraw sądowych dotyczących władzy i kontaktów z dzieckiem, w których jeden z rodziców zarzucał drugiemu stosowanie przemocy. Blisko dwie trzecie takich zarzutów wysuwały kobiety. Wnioski? Blisko połowa przypadków miała charakter instrumentalny, czyli zarzuty były niepoparte żadnymi dowodami. Były tylko narzędziem walki procesowej.
Zarzuty poparte dowodami i niebudzące wątpliwości stanowiły zaledwie 12,2 proc. – wynika z raportu, który w całości znajdziesztutaj:
Nawet bez badań i statystyk, za to na podstawie rozmów z dziesiątkami mężczyzn (głównie ojców) fałszywie oskarżonych o przemoc domową, mogę śmiało stwierdzić, że Niebieska Karta jest dla wielu kobiet nie tylko kolejnym, ważnym puzzlem w misternej, często trwającej długie miesiące układance pt. „Jestem ofiarą przemocowca”. Jest to zadanie byłemu partnerowi bolesnego kopniaka w jądra, który może ustawić przebieg całej batalii i sprawić, że ją przegra z kretesem. I cios bezkarny, bo kobieta może nakłamać do woli, odegrać życiową rolę skrzywdzonej przez partnera ofiary i włos z głowy jej za to nie spadnie.
Po przeczytaniu mojej książki Rozwód – poradnik dla mężczyzn rozumiesz, że dla kobiet i ich adwokatów rozwód to wojna, w której nie obowiązują żadne zasady. Nie bierze się jeńców, a walka jest obliczona na totalne zniszczenie przeciwnika.
Chcieli dobrze, ale im nie wyszło
Zacznę od tego, czym jest Niebieska Karta. W teorii to narzędzie prawne, które ma chronić ofiary przemocy domowej. To bat na zwyrodnialców, którzy pastwią się nad bliskimi. Ustawodawcy przyświecał zbożny cel, ale… mu nie wyszło. W praktyce powstał prawny bubel, który jest bardzo często wykorzystywany przez kobiety w wojnie rozwodowej. W powszechnej świadomości posiadacz takiego piętna to bydlak, któremu nie powinno się podawać ręki.
Niebieska Karta to nie tylko dokument urzędowy, który wyrabia się osobie podejrzewanej o stosowanie przemocy w rodzinie. To cała rozbudowana procedura. To program pomocy poszkodowanym, skoordynowany w kilku instytucjach państwowych. Kartę wymyśliła policja dwadzieścia parę lat temu, kiedy na warszawskiej Ochocie ruszył program pilotażowy wdrażania procedury pomocy ofiarom przemocy domowej. Potem wprowadzono go już w całym kraju.
– Wcześniej wyglądało to tak: – opowiada znajomy policjant. – Mąż po pijanemu demoluje mieszkanie, bije żonę i dzieci. Kobieta albo ktoś z sąsiadów dzwoni na policję. Jeśli awanturnik jest agresywny, zabieramy go do izby zatrzymań albo na „wytrzeźwiałkę”. Jeśli zachowuje się spokojnie, jest trzeźwy, ale w domu widać ślady awantury, pouczamy żonę o możliwościach wniesienia zawiadomienia o przestępstwie i odjeżdżamy. Ona, zapewniana przez skruszonego małżonka, że „to się nie powtórzy więcej”, zwykle nie składa zawiadomienia, a notatka z interwencji ląduje gdzieś w archiwum. Sprawa rozchodzi się po kościach. Jeśli sytuacja się powtarza, na kolejną interwencję przyjeżdża zwykle inny patrol, który o wcześniejszej nie miał pojęcia. I znowu notatka, i znowu przeprosiny i znowu… nic.
Ofiary przemocy były pozostawione same sobie, bez szansy na zmianę losu, bez fachowej pomocy prawnej i psychologicznej, w zasadzie bez możliwości wykazania w sądzie, że awantury, wyzwiska, bicie były całą serią zdarzeń. Niebieska Karta miała diametralnie zmienić ten stan rzeczy: każda interwencja policji miała być szczegółowo odnotowana, dzięki czemu dokument mógł być wiarygodnym dowodem w sądzie w sprawie o przemoc lub eksmisję rodzinnego kata. Ale nie tylko. Samo założenie karty uruchamiało procedury pomocowe. Był to sygnał dla instytucji publicznych, że w rodzinie źle się dzieje. Że trzeba działać! Ofiary przemocy domowej nie były już pozostawione na pastwę losu i swojego oprawcy.
UWAGA – WAŻNE ZASTRZEŻENIE
Żeby było jasne – nie mam absolutnie nic przeciwko szczytnym założeniom tej procedury. Przeciwnie. Wszechstronna pomoc osobom, które same nie potrafią się skutecznie obronić przed domowymi bestiami, ze strony instytucji i służb państwowych to absolutna konieczność w każdym cywilizowanym kraju.
Podoba Ci się TEN tekst, to wesprzyj Autora stawiając mu „kawę” zaledwie kilkoma kliknięciami. Wejdź tutaj: KAWA DLA AUTORA
Niebieska karta stała się… kartą przetargową
Założenie karty jest dziecinnie proste – może to zrobić każdy, nie tylko osoba, która czuje się ofiarą przemocy, ale jej rodzina, sąsiedzi, lekarz, nauczycielka itd. Wystarczy, że powiadomi jedną z uprawnionych do tego instytucji, tj. policję, placówkę oświatową (szkołę), pomoc społeczną, służbę zdrowia (np. lekarza rodzinnego) lub gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych. Zgłaszający, poza swoim zeznaniem, nie musi przedstawić żadnych dodatkowych, wiarygodnych dowodów na przemoc domową. Tak samo osoba, która uważa się za poszkodowaną, wystarczy, że odpowie na pytania, które znajdują się w formularzu.
Kobiety szybko odkryły, że Niebieska Karta jest świetnym, bo łatwym w użyciu i skutecznym narzędziem do wykańczania swoich byłych partnerów w bataliach rozwodowych. A także mocną kartą przetargową w towarzyszących im sprawach dotyczących ustanowienia kontaktów z dziećmi czy podziału majątku wspólnego.
I masowo zaczęły zakładać karty swoim mężom.
Skąd ta siła?
Skuteczność Niebieskiej Karty jako narzędzia do nieczystej walki bierze się z niewiedzy i fałszywego stereotypu, który przez dwadzieścia lat zakorzenił się w świadomości społecznej. Samo założenie Niebieskiej Karty niczego nie przesądza, nie świadczy bowiem ani o skazaniu domniemanego sprawcy za jakiekolwiek przestępstwo lub wykroczenie, ani o sporządzeniu przeciwko niemu aktu oskarżenia, ani nawet o przedstawieniu mu jakichkolwiek zarzutów.
Słowem, w świetle prawa karnego – posiadacz Niebieskiej Karty nie jest ani skazany, ani oskarżony, ani nawet podejrzany. Jest jedynie podejrzewany, co nie jest pojęciem prawnym, lecz potocznym, i znaczy tyle, że kartoteka takiego delikwenta jest absolutnie czysta.
Samo uruchomienie procedury NK jest tylko i wyłącznie… uruchomieniem procedury. Może to zrobić każdy, praktycznie każdemu, nie mając ku temu żadnych racjonalnych podstaw. Papier, w tym także formularz Niebieskiej Karty, jest cierpliwy i także przyjmie nawet największą bzdurę. Tyle, że świadomość tego mają tylko zorientowani w temacie. Czyli garstka osób. Cała reszta nie ma bladego pojęcia, że założenie karty jest dziecinnie proste, że nie trzeba przedstawić żadnych dowodów na przemoc domową. Że Niebieska Karta niczego nie przesądza, niczego nie potwierdza, ani o niczym nie świadczy.
Blisko połowa zarzutów przemocy w sprawach o władzę rodzicielską i kontakty z dzieckiem ma charakter instrumentalny. Zarzuty poparte dowodami i niebudzące wątpliwości stanowiły zaledwie 12,2 proc. – wynika z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, który przeanalizował 190 spraw sądowych dot. władzy rodzicielskiej i kontaktów. Cały niedawno opublikowany raport znajdziesz tutaj:
Dlaczego działa to inaczej?
W społecznej świadomości działa to tak, że jeśli masz założoną Niebieską Kartę, to dla sąsiadów, rodziny, kolegów z pracy, a jak jesteś choć odrobinę znany, to także dla internetowych hejterów – jesteś winny przemocy domowej. Czyli jesteś kanalią.
Niebieska Karta jest notorycznie nadużywana i zamiast do obrony przed przemocą domową, służy do ataku w rozwodowej wojnie.
„Przecież bez powodu NK nie zakładają”, „Nie ma dymu bez ognia”, „Czemu ja nie mam Niebieskiej Karty?” – tak ludzie myślą, dlatego karta jest stygmatem i wywołuje ostracyzm ze strony lokalnej społeczności (im mniejsza miejscowość, tym działa silniej), na zasadzie: „Takiemu złoczyńcy, co bije własną żonę i dzieci, nie warto ręki podać”. Jest trwale przyklejoną łatą kata domowego, psychola, przemocowca, damskiego boksera. Po prostu kanalii.
Taką historię przeżył Dariusz, urzędnik:
Od wielu lat pracuję w urzędzie miasta i gminy, gdzie w ubiegłym roku wreszcie awansowałem na stanowisko zastępcy szefa swojego wydziału. Miewałem lepsze i gorsze dni w pracy. Ale tamten przebił wszystko. Pamiętam każdą sekundę. Zaczęło się tuż po ósmej rano, sekretarka wezwała mnie do gabinetu burmistrza, w którym oprócz niego siedziała kadrowa i jakaś nieznana mi kobieta, która przedstawiła się jako pracownica pomocy społecznej. Wszyscy mieli takie same posępne miny. Od szefa dowiedziałem się, dlaczego…
Żona w naszym miejskim ośrodku pomocy społecznej założyła panu Niebieską Kartę. Twierdzi, że znęcał się pan fizycznie i psychicznie nad nią i dziećmi. Jak było, to już ustali prokuratura i sąd. Ale my wiemy, że były u pana interwencje policji…
Zrobiłem się taki malutki, że chciałem się schować do przybornika na spinacze biurowe, który leżał na biurku burmistrza.
– Jakie interwencje? Jeden jedyny raz żona bez żadnego powodu zadzwoniła po policję. Jaka przemoc? – próbowałem coś nieskładnie tłumaczyć, ale nikt mnie nie słuchał. Ze zdenerwowania, wstydu i upokorzenia, słyszałem ich głosy, jakby dochodziły zza grubej szyby.
– Jest pan urzędnikiem, ten skandal uderza w naszą instytucję. Dlatego najlepiej dla wszystkich będzie, jak wykorzysta pan urlop wypoczynkowy. Będzie pan miał czas, żeby to wszystko wyjaśnić, może uda się dogadać z żoną – mówił szef.
Cios Niebieską Kartą jest piorunująco skuteczny, bo zwykle jest wyprowadzony z całkowitego zaskoczenia. Niewiedza i myślenie stereotypami „Jestem skończony”, „Nie wygrzebię się z tych oskarżeń”, do tego ogromny stres, poczucie wstydu, rozbicia, upokorzenia – w takiej sytuacji przestajesz logicznie myśleć i racjonalnie działać.
Szybko odwiedzi cię policjant
Procedura Niebieskiej Karty jest taka: jeśli staniesz się jej posiadaczem, dowiesz się o tym najpóźniej w ciągu siedmiu dni, bo tyle ma policja (zazwyczaj dzielnicowy), żeby cię odwiedzić w miejscu zamieszkania. Oczywiście, zrobi to bez uprzedzenia. Kolejnym krokiem jest spotkanie z tzw. zespołem interdyscyplinarnym, który tworzy kilka osób, m.in. pracownicy miejscowej pomocy społecznej, dzielnicowy, szkolny psycholog (jeśli macie dzieci w wieku szkolnym) itd.
Zadaniem tego ciała jest fachowo i całościowo (stąd obecność w nim specjalistów z różnych branż) rozeznać sytuację, czyli wysłuchać obu stron, policjanta (jeśli był wezwany do tzw. interwencji domowych). A potem wprowadzić tzw. indywidualny plan pomocy. Jeśli masz dzieci, to jest więcej niż pewne, że zespół o podejrzeniu przemocy domowej zawiadomi miejscowy sąd rodzinny, który wkrótce cię wezwie w przedmiocie wydania tzw. zarządzeń opiekuńczych.
Niebieska Karta w świetle prawa nie jest wyrokiem, niczego nie potwierdza, o niczym nie świadczy, niczego nie przesądza.
Podoba Ci się TEN tekst, to wesprzyj Autora stawiając mu „kawę” zaledwie kilkoma kliknięciami. Wejdź tutaj: KAWA DLA AUTORA
Ile to trwa i czym się skończy?
Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, ile trwa procedura Niebieskiej Karty. Zgodnie z cytowanym rozporządzeniem, Zespół Interdyscyplinarny może zamknąć procedurę w trzech przypadkach:
Po zrealizowaniu opracowanego planu pomocy i ustaleniu, że przemoc w rodzinie ustała.
W uzasadnionym przypuszczeniu, że przemoc w danej rodzinie w przyszłości nie wystąpi.
Trzecia możliwość teoretycznie jest najszybsza, bo zespół może uznać, że nie ma żadnego uzasadnienia do dalszych działań, nie ma przemocy, znęcania się. Za to jest konflikt, w którym dwie strony są aktywne. Wtedy można zamknąć procedurę. Ale „szybko” i tak z reguły trwa wiele tygodni, bo zespół musi wysłuchać kilku – kilkunastu osób.
Jak się bronić przed Niebieską Kartą
Wiesz już czym jest i czym – co jeszcze ważniejsze – nie jest Niebieska Karta. W świetle prawa nie jest wyrokiem, niczego nie potwierdza, o niczym nie świadczy, niczego nie przesądza. Nie ma zatem powodu, aby wpadać w czarną rozpacz, a potem pokornie przyjąć wszystkie niegodne warunki rozwodowe byłej żony, byle zamknąć temat NK. Trzeba przygotować się na nieprzyjemne, stresujące rozmowy, bo polegające na udowadnianiu, że nie jesteś wielbłądem.
✅ Jak zdobywają dowody na rzekomą przemoc domową i inne przestępstwa „rozstaniowe” (prowokowanie kłótni, potajemne nagrywanie, podsłuchiwanie, szpiegowanie, hakowanie komputerów i telefonów, wynajmowanie tzw. „testerek wierności” itd)
✅ Jak obronić się przed wyżej wymienioną rozwodową inwigilacją?
✅ Co to jest Niebieska Karta, jak przebiega ta procedura?
✅ Jak zneutralizować Niebieską Kartę?
✅ Jak zachować się i jak zeznawać w przypadku przesłuchania przez policjanta lub prokuratora?
✅ Jakie są konsekwencje wojny rozstaniowej i jak nie dać się w nią wciągnąć?
✅ Jak bronić się przed wrabianiem w przestępstwo molestowania dzieci?
✅ Czym jest tzw. ustawa antyprzemocowa, nazywa powszechnie „Mieszkanie za pomówienie”?
✅ Jak nie dać się wyeksmitować z mieszkania?
Możesz przeczytać legalnie za darmo. Jak? Odpowiedź tutaj kliknij
Albo zamówić GO TUTAJ W CENIE 1/10 POJEDYNCZEJ PORADY ADWOKATA:
Rozważ także, czy nie warto zdobyć pełnej wiedzy rozstaniowej, która ratuje mężczyznom: zdrowie, nerwy, czas, pieniądze, reputacje, a nawet wolność i życie. Aż 512 stron potężnej zdobędziesz w cenie 1/5-1,6 pojedynczej porady adwokackiej. Rozwód – poradnik dla mężczyzn i inne pozycje znajdziesz w naszej Księgarni. Kliknij tu:
Ta strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić lepszą wygodę użytkowania. Korzystając z serwisu, wyrażasz zgodę na używanie przez nas wszystkich plików cookie zgodnie z warunkami naszej polityki plików cookie.